środa, 14 lutego 2018

Kinuskikakku czyli fińskie ciasto migdałowe na palonym maśle z kajmakiem i żurawinami


Kiedy zrobiłam to ciasto, to pomyślałam, że już nigdy nie użyję puszkowego kajmaku do mazurka. Miałam w swoim życiu wielkanocne epizody długiego (baaardzo długiego) gotowania mleka z cukrem, które często kończyły się przypaleniem kajmaku i... zaczynaniem wszystkiego od początku. Litry mleka, kilogramy cukru, przypalone garnki... tak często wyglądały etapy przygotowania mazurka kajmakowego. 

Potem był długi etap mazurków z kajmakiem z puszki. Teraz rozpoczyna się nowy etap. Na polską Wielkanoc będę przyrządzać mazurki z fińskim kajmakiem. On jest pyszny w smaku i bardzo łatwy do przygotowania. Wystarczy szeroki rondel o grubym dnie, śmietanka kremówka i brązowy cukier. No i ta śmieszna fińska nazwa - kinuski. Podoba mi się ;-)

Dzisiejsze ciasto, na które znajdziecie przepis poniżej jest niezwykłe w smaku. Palone masło o cudownym karmelowo orzechowym aromacie cudownie łączy się z kajmakiem i odrobiną kwaśnych żurawin. 
Do tego ciasto zachowuje wlgotność i świeżość przez parę dni. 

Kolejne pyszne, fińskie ciasto, które zagościło w mojej kuchni. 




Ciasto migdałowe z kajmakiem i żurawinami

kinuskikakku 

150 g masła
145 g migdałów (bez skórki)
3 żółtka
55 g brązowego cukru
70 g mąki pszennej tortowej
1/4 łyżeczki naturalnego aromatu/ekstraktu z migdałów (można pominąć)
1/4 łyżeczki soli
3 białka (w temperaturze pokojowej)
150 g brązowego cukru

kajmak
250 ml śmietanki kremówki (30 lub 36%)
215 g brązowego cukru

1 garść żurawin lub bprówek (brusznic) (mogą być mrożone)

Włożyć masło do rondelka i podgrzewać na średniej mocy, aż masło się rozpuści. Zmniejszyć moc i podgrzewać, aż masło nabierze bursztynowego koloru i zacznie pachnieć orzechami. Odstawić do ostudzenia do letniej temperatury.

Wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 23 cm. 

Zmiksować migdały na mąkę. Wsypać je do miseczki razem z mąką.
W misce zmiksować żółtka razem z 55 g cukru, aż staną się jasne i puszyste. Dodać masło i zmiksować do połączenia. Dodać aromat migdałowy i sól i ponownie zmiksować do połączenia. 
Dodać mąkę z migdałami i wymieszać (na niskich obrotach miksera).

Białka ubić na lekką pianę. Cały czas miksując dodawać po trochu cukier. Miksować do uzyskania gładkiej i sztywnej piany.

Do ciasta dodać około 1/3 ilości piany i wymieszać szpatułką (nie miksować), żeby rozrzedzić ciasto. Dodać resztę piany i delikatnie wymieszać do połączenia.
Ciasto wylać do formy i wyrównać powierzchnię. 

Formę z ciastem wstawić do piekarnika i piec około 35 - 40 minut.
Pozostawić do wystudzenia w formie.

Kiedy ciasto stygnie przygotować kajmak. Do rondla o grubym dnie wlać śmietankę i wsypać cukier. Doprowadzić do zagotowania na średnim ogniu mieszając. Cały czas mieszając gotować masę, aż nabierze lekko brązowego koloru i zgęstnieje. Czas gotowania zależy w dużym stopniu od średnicy rondla. Im większa, tym krócej gotuje się kajmak. Trzeba też pamiętać, że gorący kajmak jest rzadszy niż wystudzony. Można sprawdzić stan ugotowania wykładając około 1/2 łyżeczki kajmaku na zimny talerzyk. 

Zdjąć rondel z kajmakiem z palnika i pozostawić na kilka minut do wystudzenia. 
Wystudzone ciasto wyłożyć na talerz. Można je obrócić spodem do góry, to wierzch będzie idealnie gładki.
Na wierzch ciasta wylać kajmak, lekko go rozprowadzić i posypać całość żurawianmi.

Ciasto idealnie przechowuje się i zachowuje wilgotność przez kilka dni. Po 2-3 dniach kajmak zacznie się lekko krystalizować.



Przepis  Anna Brones i Johanna Kindvall z książki "Fika".

niedziela, 11 lutego 2018

Zimowych przemyśleń ciąg dalszy i szwedzkie bułeczki semlor



Mam szczęście do ludzi, których spotykam w swoim życiu. Wnoszą oni tak dużo do mojego świata. Ich zainteresowania, różnorodność, pasje... uczą mnie innej perspektywy, tolerancji, rozbudzają nowe zainteresowania, pogłębiają wiedzę i dają dużo radości i różnorodności ze wspólnego obcowania. Czasami są to tylko chwile, kiedy nasze życiowe drogi się krzyżują, a czasami ten wspólny czas trwa długo.

Lubię poznawać nowych ludzi, lubię słuchać ich opowieści o życiu, pasjach, przeżyciach, wyborach, zainteresowaniach...  To otwiera mnie na nowe, dopinguje i sprawia mi wiele radości. 

Lubię moje podróże, bo oprócz nowych doświadczeń, poznaję innych ludzi. Czasami są to przypadkowe, tylko chwilowe spotkania, ale zawsze coś wnoszą do mojego świata. A często ci przypadkowo poznani ludzie zostają w moim życiu na dłużej.

Pędzące życie nie sprzyja pielęgnacji znajomości i sama zdaję sobie sprawę, że to jest ta część życia nad którą powinnam pracować, ale cieszę się z tych chwil, które są. Z niektórymi bliskimi mi osobami, czasami nie mam żadnego kontaktu przez pół roku, potem się spotykamy i jest tak jakby tego pół roku w rozdzieleniu nie było. 

Niedługo wyruszam na kilka dni z moją towarzyszką intelektualno - zakupową w podroż. Czasami nie widzimy się przez parę miesięcy, ale kiedy się spotkamy czas płynie błyskawicznie i cieszę się z każdej minuty naszego spotkania. Pojedziemy, tak jak z Nią za każdym razem, na wystawę i na łażenie po mieście. Trochę razem, trochę osobno. Będzie czas na rozmowy, na dzielenie się wrażeniami, na odwiedzenie znanych miejsc i na odkrywanie nowych. To będzie czas wczesnego wstawania i późnych powrotów, czas objadania się smakołykami u Ottolenghi i picia kawy w Nordic Bakery. I będzie to też dla mnie czas na spotkanie Brontë Aurell. Znamy się w wirtualnym świecie Teraz przyjdzie czas na spotkanie w prawdziwym. Uwielbiam jej książki kucharskie, upiekłam z jej przepisów masę rzeczy. Teraz się spotkamy, żeby porozmawiać przy kawie i bułce cynamonowej. Czyli będzie fika i hygge ;-) pod angielskim niebem.

Z tej okazji chcę się podzielić z Wami przepisem Brontë Aurell na bułeczki semla (semlor w liczbie mnogiej). Bułeczki te jada się w Szwecji w tłusty wtorek (fettisdag) czyli odpowiednik naszego tłustego czwartku. Ciasto z dodatkiem drożdży aromatyzowane jest kardamonem. Bułeczki po upieczeniu trzeba wydrążyć i napełnić marcepanem i bitą śmietaną. Tak wygląda wersja podstawowa, najbardziej klasyczna. W dzisiejszej wersji nadzienie marcepanowe wzbogacone jest o krem crème pâtissière czyli rodzaj kremu budyniowego. Nadzienie dzięki temu jest jeszcze bogatsze w smaku i bardziej aromatyczne i wilgotne. Z przepisu wychodzi trochę więcej crème pâtissière niż potrzeba do nadziania bułeczek. Nic nie szkodzi. Krem jest tak pyszny, że można go zjeść sam lub wykorzystać do innych wypieków. Na przykład do nadziania babeczek z kruchego ciasta. Na wierzchu można położyć trochę kwaśnych owoców. 

I jeszcze jedna ważna rzecz. Szwedzka plotka głosi, że jeżeli jemy te bułeczki z zamkniętymi oczami, to podobno nie tuczą ;-) 



Semlor 

ciasto
25 g świeżych drożdży lub 13 g (2 1/2 łyżeczki suszonych)
250 ml mleka (podgrzanego do letniej temperatury)
80 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego do letniej temperatury)
40 g drobnego cukru
400 g mąki pszennej tortowej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki mielonego kardamonu
1 jajko (lekko ubite)

nadzienie
1oo g marcepana 
500 ml śmietanki kremówki 30 lub 36%
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
1 łyżka cukru pudru

crème pâtissière
500 ml mleka
1/2 laski wanilii (przekrojonej wzdłuż na pół)
2 jajka
100 g drobnego cukru
30 g skrobi kukurydzianej
25 g (2 łyżki) masła 

cukier puder do posypania wierzchu

Przygotować crème pâtissière.
Zagotować mleko z laską wanili. Kiedy mleko jest podgrzewane wymieszać w misce trzepaczką jajka z cukrem i skrobią kukurydzianą. Cały czas mieszając wlać gorące mleko do masy żółtkowej, a następnie przelać całość z powrotem do garnka. Podgrzewać mieszając, aż masa zagotuje się i zgęstnieje. 
Zdjąć garnek z ognia, dodać masło i wymieszać do połączenia.
Masę przełożyć do czystej miski, przykryć powierzchnię folią spożywczą (tak, żeby dotykała kremu) i pozostawić do wystudzenia.
Krem można przyrządzić dzień wcześniej.

Przyrządzić ciasto na bułeczki.
Do miski wlać ciepłe mleko i dodać drożdże. Odstawić na 5 minut. Dodać rozpuszczone masło i cukier i wymieszać. Dodać połowę mąki, połowę ilości jajka (resztę zostawić do posmarowania wierzchu bułeczek) i wymieszać. Dodać sól, proszek do pieczenia, kardamon i resztę mąki i wyrobić całość mikserem (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta - około 5-6 minut. 
Miskę przykryć ściereczką lub folią spożywczą i odstawić ciasto do wyrośnięcia na około 40 minut. Wyrośnięte ciasto powinno podwoić swoją objętość. 

Ciasto wyjąć na blat i chwilę je wyrabiać. Jeżeli trzeba lekko podsypać blat mąką. Podzielić ciasto na 12 części Uformować z każdej części bułeczkę i ułożyć je (zachowując odstępy) na 2 dużych blachach wyłożonych papierem do pieczenia. 
Przykryć blachy ściereczkami i odstawić do wyrośnięcia na 25-30 minut.

Wyrośnięte bułeczki delikatnie posmarować rozbełtanym jajkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. Piec bułeczki 8-10 minut lub do zrumienienia wierzchu.

Wyjąć bułeczki z piekarnika i przykryć je ściereczką (dzięki temu wierzch pozostanie miękki) i zostawić je do całkowitego wystudzenia.  

Ściąć wierzch bułeczek ostrym nożem na wysokość około 1,5 cm.

Wydrążyć bułeczki (łyżeczką lub palcami) zostawiając ścianki grubości około 5-7 mm. Wydrążony miąższ pokruszyć na drobne kawałeczki i przełożyć do miski Dodać starty na tarce marcepan i około 1/2 ilości crème pâtissière. Wymieszać. Jeżeli masa jest bardzo gęsta dodać więcej crème pâtissière. Napełnić masą wydrążone bułeczki.

Ubić na sztywno śmietanę z wanilią i cukrem pudrem.
 Wyłożyć ją na wierzch i całość przykryć ściętymi wierzchami z bułeczek.
Wierzch posypać cukrem pudrem.




Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen".

poniedziałek, 5 lutego 2018

Szwedzkie ciasto z prażonych orzechów laskowych i kubek kawy czyli... fika.



Kawa to ważny element mojego życia. Wyznacza mi pory dnia i dostarcza przyjemności. Poranne cappuccino na rozruch, latte w środku dnia kupowane na kawowym stoisku w pracy i popołudniowa kawa w domu, kiedy dopada mnie popołudniowy kryzys. 
W podróży piję więcej kawy. Lubię wtedy żyć rytmem mieszkańców. We Włoszech zaczynam dzień od cappuccino w najbliższym barze, koło południa mocne i gęste espresso, potem kolejne, a wieczorem espresso macchiato z odrobiną gęstej pianki z mleka. Lubię zamawiać espresso w przydrożnych włoskich barach, które wyglądają jakby czas się w nich zatrzymał trzydzieści lat temu i są pełne mieszkańców, którzy wpadają na szybką kawę przy barze. Tam kawa smakuje rewelacyjnie i kosztuje grosze.

W każdym kraju kawa smakuje inaczej. W każdym znajduję kawiarnię, która na czas mojej podróży staje się ulubioną. Przeważnie piję kawę z ekspresów ciśnieniowych, ale są miejsca, gdzie większość moich kaw to przelewy.

Tak jest w krajach skandynawskich. Kawa z ekspresu przelewowego i cynamonowa lub kardamonowa bułka to klasyczny zestaw  na fikę czyli szwedzką przerwę na kawę. W czasie ostatniego pobytu w Stockholmie pobiłam własny rekord w ilości wypijanej dziennie kawy. Poranna kawa wypijana w wynajmowanym mieszkaniu, potem kawa na wynos na drogę do szpitala z ulubionej piekarnio kawiarni, a w szpitalu... jeszcze sześć, osiem kaw, bo co chwila była fika :-).

Po paru dniach poczułam, że te ilości mi nie służą, ręce zaczynały mi drżeć i czułam wewnętrzne rozedrganie. Zastosowałam mały kawowy odwyk i ograniczyłam się do dwóch, trzech kaw. Nie było łatwo, ale pomogło.

Przede mną podróż do Finlandii, kraju, który ma największe spożycie kawy ze wszystkich. Wiele osób może to zdziwić, ale tak właśnie jest. Nie Włochy, ale Finlandia przodują w kawowych rankingach. 
Narzucę sobie tam kawowy reżim, żeby znowu nie rozedrgać się wewnętrznie ;-), ale z kawy nie zrezygnuję.

Tylko jednego rodzaju kawy nie piję - rozpuszczalnej.

A  jak kawa i fika, to musi być do niej też coś słodkiego.
Dzisiaj zapraszam Was na bardzo proste do zrobienia, a pyszne w smaku szwedzkie ciasto orzechowe. Wilgotne i aromatyczne od prażonych orzechów laskowych. Dobrze przechowuje się przez kilka dni, nic nie tracąc na smaku.

Dobrze mieć kawałek takiego ciasta.




Szwedzkie ciasto orzechowe
hasselnötskaka

150 g masła
70 g orzechów laskowych (można użyć gotowych już uprażonych)
3 żółtka
50 g brązowego cukru
70 g mąki pszennej tortowej
3 łyżki (45 ml) świeżo zaparzonej kawy (najlepiej użyć espresso)
1/4 łyżeczki soli
3 białka (w temperaturze pokojowej)
150 g brązowego cukru

Uprażyć orzechy.
Orzechy wysypać na dużą blachę. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C na około 10 minut. W trakcie pieczenia przemieszać raz, dwa razy, żeby równomiernie się przypiekły. 
Wyjąć orzechy z piekarnika i lekko przestudzić.  Następnie złuszczyć brązową skórkę z orzechów pocierając je w dłoniach lub w ściereczce. 

Wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 23 cm. 

W rondelku rozpuścić masło. Odstawić je i lekko wystudzić.

Zmiksować orzechy na mąkę. Wsypać je do miseczki razem z mąką.
W misce zmiksować żółtka razem z 50 g cukru, aż staną się jasne i puszyste. Dodać masło i zmiksować do połączenia. Dodać kawę i sól i ponownie zmiksować do połączenia. 
Dodać mąkę z orzechami i wymieszać (na niskich obrotach miksera).

Białka ubić na lekką pianę. Cały czas miksując dodawać po trochu cukier. Miksować do uzyskania gładkiej i sztywnej piany.

Do ciasta dodać około 1/3 ilości piany i wymieszać szpatułką (nie miksować), żeby rozrzedzić ciasto. Dodać resztę piany i delikatnie wymieszać do połączenia.
Ciasto wylać do formy i wyrównać powierzchnię. 

Formę z ciastem wstawić do piekarnika i piec około 35 - 40 minut.
Pozostawić do wystudzenia w formie.


Przepis  Anna Brones i Johanna Kindvall z książki "Fika".

środa, 31 stycznia 2018

Fińska zimowa tarta z ziemniakami i chrzanem.


O fińskiej kawiarni Nordic Bakery pisałam na blogu trzy lata temu (możecie przeczytać o niej TUTAJ). Od tego czasu byłam tam jeszcze dwa razy, bo przyjeżdżając do Londynu zawsze tam muszę iść.
 Lubię ich kawę podawaną w kubkach fińskiej firmy Iittala, lubię ich cynamonowe, intensywne w smaku bułeczki (przepis na nie znajdziecie TUTAJ) i lubię tamtejszą atmosferę. Lubię tamtejszy szum rozmów, czytanie gazet przy kawie, obserwację ludzi, dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi, zapach, który tam się unosi i niezwykły niebieski kolor na ścianach. 
Tam zwalniam, nigdzie nie pędzę, cieszę się kształtem i kolorem kubka, pozwalam swobodnie płynąć myślom i cieszę się chwilą.

 Za dwa tygodnie znowu lecę do Londynu i szukając hotelu kierowałam się bliskością Nordic Bakery, żeby móc chodzić tam na śniadania. Od paru miesięcy przeżywam fiński okres w mojej kuchni, więc czy może być lepsze miejsce na poranną kawę?

Do książki kucharskiej z Nordic Bakery wracam często, ale przeważnie testuję ich słodkie wypieki. Teraz zrobiłam wytrawną tartę, bo patrząc na jej skład, wręcz trzeba upiec ją zimą.
Ma w sobie ziemniaki, marchew, bekon, kwaśną śmietanę i chrzan. Bekon można zastąpić wędzonym łososiem, bo pozostałe składniki idealnie będą komponować się z wędzoną rybą.

Nietypowe w tej tarcie jest kruche ciasto. Ma w sobie kwaśną śmietanę i dużą ilość masła (tak dużą, że początkowo myślałam, że jest to błąd  w druku), ale tak właśnie ma być. Dzięki temu ciasto jest niesamowicie kruche i delikatne. 

Zapraszam w takim razie na zimową fińską tartę w ostatni styczniowy dzień.


Fińska zimowa tarta z ziemniakami i chrzanem

ciasto
200 g masła (miękkiego, w temperaturze pokojowej)
50 ml kwaśniej, gęstej śmietany (używam 22 % Szefa Kuchni)
150 g mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/8 łyżeczki soli

nadzienie
500 g małych ziemniaków (nie rozpadających się po ugotowaniu -odmiany sałatkowej)
1-2 łyżki oleju
120 g wędzonego boczku lub wędzonego łososia
100 g startej marchewki lub drobno posiekanego selera naciowego
100 ml kwaśniej, gęstej śmietany (używam 22 % Szefa Kuchni)
2 łyżki tartego chrzanu (może być ze słoiczka)
3-4 łyżki posiekanej natki (jeżeli używacie łososia, wtedy kopru)

Wyłożyć papierem do pieczenia formę do tart o średnicy 26 cm.

Przygotować kruche ciasto.
Zmiksować masło ze śmietaną. W drugiej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. Dodać całość i miksować krótko do połączenia składników. Z ciasta uformować kulę, zawinąć ją w folię spożywczą, spłaszczyć lekko, żeby otrzymać dysk (ułatwi to wałkowanie) i wstawić do lodówki na 2 godziny (można na całą noc).

Przyrządzić nadzienie.
Ziemniaki ugotować prawie do miękkości (powinny być minimalnie twardsze, niż takie gotowe do jedzenia), odcedzić, wystudzić i pokroić w 1 cm plastry. 
Na patelni rozgrzać olej, dodać pokrojony w kostkę lub paski boczek i podsmażać mieszając do lekkiego zrumienienia. Przełożyć do wystudzenia do  miseczki, pozostawiając tłuszcz na patelni. Na patelnię wyłożyć marchewkę lub seler i podsmażać 2-3 minuty. Dodać do boczku i pozostawić do wystudzenia.

W małej miseczce wymieszać chrzan ze śmietaną. 
Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.

Ciasto wyjąć z lodówki i pozostawić na kilka minut do lekkiego ogrzania (ciasto nie powinno ogrzać się do temperatury pokojowej, bo będzie trudno je wałkować). 
Przełożyć je na podsypany mąką blat i rozwałkować do wielkości formy na tartę. Można je też wałkować bezpośrednio na papierze do pieczenia. Ciasto docisnąć do brzegów formy i obciąć wystające ponad rant końcówki. Na cieście ułożyć plastry ziemniaków. Na nich ułożyć boczek z marchewką lub selerem lub kawałki łososia i marchewkę. Posypać pietruszką (lub koprem jeżeli używacie ryby) i rozsmarować na wierzchu śmietanę z chrzanem.

Formę z tartą wstawić do piekarnika i piec 20 -25 minut. Brzegi ciasta powinny być złociste.

Tartę podawać ciepłą lub wystudzoną.


Przepis Miisa Mink z książki "Nordic Bakery cookbook"

piątek, 26 stycznia 2018

Zimowe przemyślenia i ciasto bananowe z warstwą z serka philadelphia i orzechów


Zimowa pora sprzyja przemyśleniom. Nadpływają myśli, wspomnienia i refleksje. Lubię się zatrzymać na chwilę, wrócić do dawnych czasów i uświadomić się w przekonaniu, że nie żałuję swoich decyzji, a wręcz odwrotnie bardzo się z nich cieszę.

Dużo ostatnio myślę o moich dzieciach. Obserwuję ich decyzje, sukcesy, porażki, wybory... i jestem dumna z moich dzieciaków.
Po ich urodzeniu mogłam poświęcić im czas (chociaż nie nazwałabym tego poświęceniem) i w pełni zaangażować się w ich naukę świata. To był mój świadomy wybór, z którego bardzo się cieszę, jak i z tego,  że miałam taką możliwość. Dokonać wyboru. 

Gdzieś tam po drodze, kiedy dzieci zaczynały okres przedszkolny, ja zaczynałam okres studencki. Dwoje dzieci, trzy kierunki studiów... ogólny bilans nie jest zły ;-)

Wychowanie dzieci, pokazywanie im świata, rozwijanie ich zainteresowań, nauka dokonywania wyborów i pomoc w rozwijaniu skrzydeł... to były dla mnie  cudowne doświadczenia. Uczyłam dzieci świata i życia, ale i bardzo dużo uczyłam się przy nich i od nich. To był czas wielkiego rozwoju mojego i dzieciaków. 

Dużo wiemy i możemy to przekazywać dzieciom, ale ile możemy się nauczyć, ucząc ich! Nie jeden raz dzieci zadawały mi pytania o rzeczy, których nie znałam. Szukając odpowiedzi zgłębiałam masę dziedzin i poznawałam niesamowitych ludzi, którzy dzielili się ze mną swoją wiedzą.

Dzieci to dla mnie też ogromny bodziec do rozwoju i odkrywania nowych ścieżek. Dzięki synowi ponad siedem lat temu założyłam bloga i... jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo cały czas sprawia mi to przyjemność. 

A teraz, kiedy moje dzieciaki zaczynają wchodzić we własne życie, dorośleją i usamodzielniają się, dokonują samodzielnych wyborów i coraz szerzej rozwijają skrzydła, cały czas się czegoś uczymy. One ode mnie, a ja od nich. I to jest wspaniałe. 

Mam szczęście, że mam takie fajne dzieci.

Koniec sentymentalnych wynurzeń, czas na coś słodkiego. 

Dzisiaj mam dla Was przepis na ciasto bananowe z warstwą z serka philadelphia i orzechów. Taka warstwa serkowa jest bardziej znana z ciasta marchewkowego, ale z bananowym komponuje się wspaniale. Ta masa serkowa jest tak dobra, że wszyscy najchętniej wyjedliby ją łyżeczką. 

Pięknego weekendu Wam życzę i cieszmy się każdą wspólną chwilą.


Ciasto bananowe
vores banankage

ciasto
3 dobrze dojrzałe banany (średniej wielkości)
1 łyżeczka soku z cytryny
125 g miękkiego masła (w temperaturze pokojowej)
300 g drobnego cukru
3 jajka (w temperaturze pokojowej)
200 g mąki pszennej tortowej
50 g mąki kukurydzianej
1/2 łyżeczki soli
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii
250 g greckiego jogurtu lub naturalnego jogurtu (w temperaturze pokojowej)

wierzch
125 g miękkiego masła (w temperaturze pokojowej)
125 g serka śmietankowego philadelphia - w temperaturze pokojowej (dobrze zastępuje go serek "Twój smak" z mleczarni Piątnica)
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii lub rdzeń z laski wanilii
sok wyciśnięty z 1/2 limonki
300 g cukru pudru
posiekane pekany (można zastąpić orzechami włoskimi)

Wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 23 cm.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.

Zmiksować w blenderze banany z sokiem z cytryny na gładką masę.

W misce zmiksować masło z cukrem i wanilią na puszystą masę. Cały czas miksując dodawać po jednym jajku. Następne jajko dodawać, kiedy poprzednie połączy się z masą. 
W drugiej misce wymieszać mąkę pszenną, mąkę kukurydzianą, sól i proszek do pieczenia. Dodać całość do masy maślanej i delikatnie i niezbyt długo wymieszać całość. Dodać zmiksowane banany i ponownie wymieszać. Na koniec dodać jogurt. I znowu wymieszać.

Ciasto wyłożyć do formy i wstawić do piekarnika. Piec 50-55 minut. Sprawdzić przed wyjęciem stan upieczenia patyczkiem.
Długość pieczenia zależy od wielkości użytych do ciasta bananów.

Ciasto wyjąć z piekarnika i postawić na kratce do wystudzenia. 

Przygotować masę serkową. Zmiksować miękkie masło z serkiem, wanilią, sokiem z limonki i cukrem pudrem na gładką masę. 

Całkowicie wystudzone ciasto przełożyć na talerz i posmarować je masą serkową.
Wierzch posypać posiekanymi orzechami.


Przepis  Brontë Aurell z książki "Scandikitchen Fika & Hygge"

środa, 24 stycznia 2018

Smaki Finlandii. Lohikeitto - zupa z łososiem i chleb z dodatkiem ziemniaków


Wiosną zeszłego roku spędziłam miesiąc z Finem i Łotyszką. To był wspaniały czas pełen rozmów na różne tematy. Oczywiście rozmawialiśmy też o naszych narodowych kuchniach, ulubionych potrawach i kulinarnych tradycjach świątecznych w naszych krajach. Jedzenie to zawsze wspaniały temat, łączący ludzi niezależnie skąd pochodzą.

 Pod koniec pobytu postanowiliśmy wspólnie coś ugotować. Polską przystawkę, fińskie danie główne i łotewski deser. Fin ugotował Lohikeitto - bardzo popularną w Finlandii zupę z łososiem. Kilka składników, mało pracy i czasu poświęconego na gotowanie i w efekcie cudowna zupa, która może stanowić całe danie obiadowe. 

Ta zupa jest najlepszym dowodem na to, że często siła tkwi w prostocie. Proste składniki, które można bez problemu kupić w sklepie zmieniają się w pyszną zupę, która może stanowić sama w sobie cały obiad.

Lohikeitto  jest bardzo popularne w Finlandii i oczywiście są jej różne wersje. Z porem lub cebulą, ze śmietaną lub mlekiem. Ja mam dla Was przepis na ulubioną przeze mnie wersję z porem i śmietaną. W poniższym przepisie, pokrojonego w kostkę łososia, dodajemy do gotującej się zupy, garnek przykrywamy pokrywką, zdejmujemy go z ognia i odstawiamy na 5 minut. W tym czasie łosoś dojdzie w gorącej zupie i będzie cudownie soczysty. Można oczywiście zrobić to typowo i gotować rybę w zupie 3-4 minuty. Ważne jest, żeby nie gotować go zbyt długo, bo będzie suchy.

Zupę podaję (jak prawdziwa fińska gospodyni ;-)) z chlebem.  Oczywiście fińskim :-) 
Ten, który robię jest bardzo prosty do wykonania, ma wilgotny miąższ (dzięki dodatkowi ziemniaków) i lekko słodkawy smak. Idealnie nadaje się do kanapek.
Chleb upiekłam w prostokątnej formie, więc jest niski, ale równie dobrze można go upiec w keksówce wydłużając czas pieczenia.

Zapraszam Was na fiński obiad zimową porą.





Lohikeitto 
fińska zupa z łososiem

60 g masła
1 średniej wielkości por (tylko biała i jasno zielona część) pokrojony w 1 cm plastry
1 średniej wielkości marchew (pokrojona w 1/2 cm plastry)
500 g ziemniaków (odmiany nierozpadającej się w trakcie gotowania - użyłam żółtych lordów) obranych i pokrojonych 1 -11/2 cm kostkę
1 litr wody (można użyć bulionu rybnego)
2 liście laurowe
3 kulki ziela angielskiego
500 g filetu z łososia (bez skóry) pokrojonego w 2 cm kostkę
250 ml słodkiej śmietanki kremówki 30 %
sól i świeżo zmielony pieprz do smaku
pół pęczka kopru

Masło rozpuścić w garnku o grubym dnie. Dodać pora i smażyć go 2-3 minuty mieszając. Nie doprowadzać do zrumienienia pora.
Dodać marchew i ziemniaki i podsmażać je 2 minuty mieszając. Całość zalać wodą, dodać sól, ziele angielskie i liść laurowy i gotować calość do miękkości warzyw. 
Posiekać koper.
Dolać śmietankę i doprowadzić całość do zagotowania. 
Dodać kostki łososia i połowę koperku. Delikatnie wymieszać, przykryć garnek pokrywką i zdjąć z ognia. 
Odstawić na 5 - 6 minut.
Doprawić zupę pieprzem i ewentualnie jeszcze solą. 
Podawać od razu posypaną resztą kopru.


Fiński żytni chleb z ziemniakami

250 g ziemniaków (obranych i pokrojonych w 3 cm kawałki)
50 g płatków żytnich
150 g mąki żytniej pełnoziarnistej
13 g świeżych drożdży
250 g mąki pszennej chlebowej
50 ml syropu złocistego - golden syrup (można użyć miodu płynnego)
1/3 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki mielonego kuminu (opcjonalnie)

Ugotować ziemniaki do miękkości. Odlać je zostawiając 250 ml wody w której się gotowały (przelanej do miseczki). Ziemniaki ubić w garnku na gładką masę tłuszkiem do ziemniaków. Dodać odlaną wodę, w której się gotowały. Wymieszać. Dodać płatki żytnie i mąkę żytną. Wymieszać i odstawić przykryte folią lub ściereczką na 3 godziny w temperaturze pokojowej.

Po tym czasie wymieszać w małej miseczce pokruszone drożdże z 25 ml (5 łyżkami) ciepłej wody i 1 łyżką mąki pszennej chlebowej. Odstawić na 5 minut, a następnie dodać do masy ziemniaczanej i wymieszać. Przykryć folią i odstawić na noc w temperaturze pokojowej.

Na drugi dzień przełożyć masę do miski, dodać syrop złocisty, sól, kumin i resztę mąki pszennej chlebowej. Wyrabiać ciasto (końcówki haki) przez 10 minut. a następnie przełożyć do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Ja piekłam chleb w prostokątnej formie o wymiarach 20x30 cm. Wyrównać powierzchnię chleba (można zrobić to zwilżoną wodą dłonią) i przykryć foremkę ściereczką. Odstawić chleb do ponownego wyrastania na 30-40 cm (NIE musi podwajać objętości).
Wstawić chleb do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piec około 40 minut. 
Wierzch chleba powinien być rumiany.

Chleb studzić na kratce po delikatnym wyjęciu z formy.

Cleb zachowuje świeżość przez kilka dni.




Przepis na chleb Miisa Mink z książki "Nordic Bakery"

piątek, 19 stycznia 2018

Suksesskake czyli norweskie ciasto migdałowe (bezglutenowe)


Wizytę w sklepie Ikea, często łączymy z wizytą w tamtejszym stoisku z produktami spożywczymi. Jakość gotowego jedzenia podawanego na ciepło, pominę milczeniem, za to w stoisku spożywczym z przyjemnością kupuję różne rzeczy (dżem z moroszki, chlebki i krewetki do Skagen tostów - przepis jest TUTAJ, szwedzką mleczną czekoladę...). Obowiązkowym zakupem, szczególnie dla mojego męża, był mrożony torcik migdałowy.

Słowo był jest tutaj odpowiednie, bo teraz piekę go sama.
Niewiele składników, niewiele pracy, a efekt jest fantastyczny. Ciasto jest w smaku idealne, a możliwość (wręcz konieczność ;-)) przechowywania go w lodówce pozwala się cieszyć jego smakiem przez kilka dni. Ciasto wręcz zyskuje na smaku, po 1-2 dniach pobytu w chłodzie.

Do środkowej warstwy masy dodałam posiekane drobno batoniki Daim. Dzięki nim ciasto zyskało na chrupkości i karmelowym posmaku.




 Suksesskake
norweskie ciasto migdałowe

ciasto
200 g migdałów (w łupinie)
160 g drobnego cukru 
5 białek
szczypta soli

masa 
5 żółtek
100 ml słodkiej śmietanki kremówki 30 %
100 g drobnego cukru 
150 g masła w temperaturze pokojowej

wiórki z mlecznej czekolady
2 (56 g) batoniki Daim (opcjonalnie)


Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. 

Wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia 2 okrągłę blaszki (tortownice) o średnicy 20 cm.

Zmielić w malakserze migdały (w skórce). Jeżeli będzie kilka większych kawałków - nic nie szkodzi. Wymieszać w misce migdały z cukrem.

Ubić białka ze szczyptą soli na lekką pianę. Nie ma być tak sztywna jak na bezę. Dodać migdały z cukrem i delikatnie wymieszać całość szpatułką (nie miksować). Przełożyć masę do dwóch foremek i wstawić do nagrzanego piekarnika. 
Piec 35-40 minut. Upieczone ciasto powinno być lekko zrumienione, a patyczek po nakłuciu ciasta powinien być suchy.

Blaty z ciasta wyjąć z form na kratkę i pozostawić do całkowitego wystudzenia.

Przygotować krem.
Do rondelka (najlepiej z grubym dnem) włożyć żółtka, kremówkę i cukier. Podgrzewać na małym ogniu cały czas mieszając. Kiedy pojawią się pierwsze bąbelki, a masa lekko zgęstnieje, od razu zdjąć rondelek z ognia i przelać masę do miski. Mieszać jeszcze chwilę, a następnie przykryć masę kawałkiem folii i pozostawić do całkowitego wystudzenia. 

Jeżeli zanurzymy w masie wypukłą stronę łyżki i przejedziemy palcem po masie i pozostanie ślad, który nie zacznie od razu znikać, to masa jest idealnie ugotowana.

Kiedy masa jest wystudzona do temperatury pokojowej, ubić masło w misce na puszystą masę. Cały czas miksując masło, dodawać po 1 dużej łyżce masy żółtkowej. Następną dodawać, kiedy poprzednia połączy się całkowicie z masłem. 

Na talerz położyć 1 blat migdałowego ciasta. Na nim rozprowadzić 2/3 masy maślanej. Można posypać ją jeszcze 1-2 drobno posiekanymi batonikami Daim.
Przykryć masę drugim blatem ciasta, lekko docisnąć i rozsmarować na wierzchu resztę masy żółtkowej. Ciasto przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki do schłodzenia (najlepiej na całą noc).
Podawać schłodzone.
Przed podaniem wierzch posypać wiórkami z czekolady (zrobionymi przy pomocy obieraczki do warzyw) i/lub posiekanym drobno batonikiem Daim.

Ciasto można przechowywać w lodówce przez kilka dni.


Przepis  Brontë Aurell z książki "Scandikitchen Fika & Hygge"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails